Kominek z eksportu cz.4

0 comments

Nareszcie jest informacja – nasze kominki są w Gdyni, można je odebrać. Jedziemy natychmiast samochodem z przyczepą, bo według naszych wyliczeń bez problemu powinny się na przyczepie zmieścić. I zmieściły się, ale dosłownie co do milimetra. Zawozimy je do klienta i tu je rozpakowujemy. Wszystkim nam zrzedła mina. Pierwszy kominek zrobiony niestarannie, a drugi o wiele lepiej, ale co z tego kiedy uszkodzony! W milczeniu zapakowaliśmy kominki z powrotem na przyczepę i obiecaliśmy klientowi, że zrobimy z tego cacko tylko musi nam dać trochę czasu.

I tak zaczęła się mozolna praca dwóch pracowników, którzy dzień w dzień przez 2 tygodnie poprawiali to, co zepsuli Chińczycy i to, co zostało uszkodzone w transporcie. Ale udało się! Dostarczyliśmy naszemu cierpliwemu klientowi takie kominki, jakie sobie życzył. Teraz tylko czekamy na zaproszenie, aby móc zrobić zdjęcia naszego dzieła :-)

Kwiaty w podziękowaniu za wyrozumiałość dla naszego super klienta.

dziekujemy

Podziel się:

Komentarze ( 0 )

    Skomentuj

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane oznaczono *